Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Durszlak.pl
środa, 22 lutego 2012
A może by tak...?



wtorek, 21 lutego 2012
B(e)ziki

Gdybym była Marudą powiedziałabym: "Nie cierpię bezów...".

To prawda: nie przepadam za tymi słodyczami w wersji "solo" - co innego z dodatkami. Dobrze smakują z masą kawową, czekoladową, cytrynową, są doskonałym dodatkiem do innych wypieków (o czym niebawem się przekonacie). 

Upiekłam je głównie dlatego, że jako poznanianka nie lubię jak coś się marnuje a z pieczenia chruścików zostało mi 6 białek. Poza tym można je długo przechowywać (jeśli są suche w środku) i niebawem zaprezentuję Wam tort, którego będą jednym ze składników. 

Tymczasem przepis... 

Składniki:

  • 6 białek,
  • szczypta soli, (niekoniecznie),
  • 300 g cukru (najlepiej gdyby był to drobny cukier lub cukier puder),
  • sok z cytryny,
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej lub tyle samo łyżek budyniu np. śmietankowego lub waniliowego.

Sposób przyrządzenia:

Białka należy ubić na sztywno mikserem. Przed dodaniem cukru najlepiej sprawdzić, obracając miskę do góry dnem czy białka są dobrze ubite. Jeśli tak - można przystąpić do stopniowego dodawania cukru. Po całkowitym rozpuszczeniu cukru można dodać kolejną jego partię. 

Po dokładnym ubiciu białek z cukrem można zmniejszyć obroty i dodać mąkę ziemniaczaną i sok z cytryny cały czas ubijając.

Dwie duże blachy wyłóż pergaminem do pieczenia. Masę przełóż do dekoratora lub rękawa cukierniczego i wyciskaj na blachę małe beziki. 


Temperatura i czas pieczenia:

Bezy tej wielkości piecze się w niskiej temperaturze ok. 120oC przez około 80 minut.  Jeśli pokusicie się o wykonanie większych wówczas należy wydłużyć czas pieczenia. Nie należy zwiększać temperatury bo wtedy bezy nie będą śnieżno białe. 

 

 

 

 

 

 

13:38, aleksandra.lewandowska , Ciasta i ciasteczka
Link Komentarze (1) »
czwartek, 16 lutego 2012
Chruściki vel Faworki

Chrust, faworki, chruściki... jak kto woli :) 

To, że te chrupiące, kruche ciasteczka nazywa się chrustem albo chruścikami to potrafię zrozumieć, ale skąd nazwa "faworki"? Na portalu www.polska-gotuje.pl znalazłam artykuł wg którego ciastka te przypominają złożoną kokardkę i stąd polska nazwa, zapożyczona z francuskiego - faveur - wąska wstążeczka, tasiemka jedwabna. Mam nadzieję, że wiedzą co piszą ;)  Dziś przepis wg Marka Łebkowskiego. Polecam.

Jeśli starczy Wam sił i chęci - to z pozostałych białek (do chruścików zużywa się wyłącznie żółtka) można zrobić b(e)ziki :) Tutaj znajduje się PRZEPIS. 

 

 

Składniki:

  • 300 g mąki pszennej tortowej,
  • 6 żółtek,
  • 2 łyżki cukru pudru,
  • 2 łyżki miękkiego masła lub margaryny,
  • łyżka spirytusu lub octu,
  • 3 łyżki śmietany,
  • olej do smażenia,
  • sól,
  • cukier puder do posypania.

Sposób przyrządzenia:

Żółtka i cukier puder dokładnie utrzyj i dodaj masło nadal ucierając oraz spirytus. Dwukrotnie przesianą przez sito mąkę wymieszaj ze śmietaną i solą. Wymieszaj z masą jajeczną i dokładnie zagnieć gładkie ciasto. W oryginalnym przepisie jest napisane, że należy ciasto "wybijać drewnianym wałkiem przez 10 - 15 minut" - ja ugniatałam ciasto ręcznie przez taką samą ilość czasu. Ciasto powinno być bardzo elastyczne i powinno dać się rozwałkować na blacie lub stolnicy bez konieczności podsypywania go mąką.

Tak przygotowane ciasto dzielimy na 4 części, partiami rozwałkowujemy na bardzo cienkie ciasto i kroimy na paski o wymiarach około 3x12 cm. Na  środku każdego paska należy zrobić nacięcie o długości ok. 5 cm i przewinąć jeden koniec paska przez otwór. Postępujemy tak z każdą porcją ciasta pamiętając za każdym razem by pozostałą część ciasta zwinąć w wilgotną ściereczkę by nie obsychało.

Olej rozgrzej najlepiej w niskim garnku ale o dużej średnicy. Faworki smaży się z obu stron na złoty kolor. Po usmażeniu wykładaj na papierowe ręczniki lub serwetki w celu usunięcia nadmiaru tłuszczu. Jeszcze ciepłe powinno się oprószyć cukrem pudrem.

Przepis zaczerpnęłam z książki "Szkoła Gotowania Marka Łebkowskiego". Zamieszczono tam informację, że z podanej porcji powinno się otrzymać około 30 do 40 faworków. Mnie wyszło prawie dwa razy więcej :)

 

 

 

 

 

poniedziałek, 13 lutego 2012
Domowy cukier waniliowy

Zastanawiam się ile jest jeszcze takich osób, które wrzucając cukier WANILINOWY do koszyka z zakupami są przekonani, że kupują najprawdziwszy cukier WANILIOWY? Różnica w nazwie jest tak mini minimalna, że sama jeszcze jakiś czas temu (na szczęście bardzo dawno temu ;)) dawałam się na to nabrać.

Od jakiegoś czasu jednak zagościł w moim domu samodzielnie robiony cukier z prawdziwą wanilią. Wystarczy kupić laskę wanilii, drobny cukier i... prawie gotowe. Ale po kolei...

Potrzebne będą:

  • szklanka cukru, najlepiej gdyby był to drobny cukier, ale ja używam też zwykłego cukru kryształu,
  • laska wanilii,
  • szczelny słoik,
  • i duuuużo cierpliwości ;)

Wykonanie jest tak banalne, że nie wiem czy powinnam o tym pisać. Wystarczy wsypać cukier do słoika następnie przeciąć laskę wanilii wzdłuż i wyskrobać z niej drobne czarne nasionka i dodać do cukru. Dokładnie wymieszać najlepiej rozcierając nasionka palcami aż do całkowitego wymieszania. Pozostałą część wanilii, która zawiera równie dużo aromatu również można umieścić w słoiku w razie potrzeby dzieląc ją na mniejsze kawałki.

Wspomniałam o tym, że potrzeba duuużo cierpliwości bo trzeba odczekać co najmniej tydzień przed użyciem. Dopiero po tym czasie cukier wchłonie zapach i aromat.

 

 

 

 

 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 28