Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Durszlak.pl
piątek, 11 maja 2012
Tartaletki z rabarbarem

 

Potrzebne będzie kilka prostych składników, odrobina chęci i conajmniej ;) dwie ręce do pracy. Jeśli macie w domu małoletnie łobuzy myślę, że chętnie pomogą Wam w ich przyrządzeniu a jeszcze bardziej zaangażują się w ich zjedzenie.

Składniki:

Ważne aby wszystkie miały temperaturę pokojową.

  • 125 g białego sera,
  • 125 g masła lub margaryny,
  • 2 łyżki cukru,
  • opakowanie cukru z prawdziwą wanilią,
  • 150 g mąki pszennej,
  • 300 g rabarbaru,
  • 3 łyżki gęstego dżemu malinowego lub truskawkowej konfitury,
  • żółtko do posmarowania ciasta.

Sposób przyrządzenia:

Do miski włóż rozkurszony biały ser, masło, cukier i cukier z prawdziwą wanilią, wymieszaj na gładką masę i dodawaj do niej łyżką mąkę uprzednio przesianą przez sitko. Tak przygotowane ciasto zawiń w folię aluminiową i wstaw do lodówki. W tym czasie umyj i osusz rabarbar i pokrój w kostkę grubości około 2 - 3 centymetrów i wymieszaj z konfiturą lub dżemem. Ciasto rozwałkuj na grubość około 0,5 centymetra i wykrawaj z niego kółka o średnicy około 10 - 15 centymetrów i przełóż je na blachę. Trzy brzegi zawiń do środka i ułóż na nich kawałki rabarbaru. Piecz do czasu aż będą lekko zrumienione. Pozostaw po upieczeniu na blaszce do wystygnięcia. Potem posyp cukrem pudrem lub polej lukrem wg uznania.

Temperatura i czas pieczenia:

25 do 30 minut w temperaturze 200oC 

 

 

 

 

czwartek, 23 lutego 2012
Ptysie z kremem czekoladowym

Robiłam je dopiero drugi raz w życiu i wydaje mi się, że ciasto ptysiowe (parzone) nie może się nie udać. Składniki zwykle są takie same: mąka, tłuszcz, jajka, woda lub mleko i sól w różnych proporcjach. A krem? Świetnie w tej roli sprawdza się puszysta masa budyniowa, zaproponowany przeze mnie krem czekoladowy lub po prostu bita śmietana. 

Ciastka są lekkie i delikatne. Najlepiej smakują od razu po upieczeniu ponieważ z upływem czasu wilgotnieją i tracą swą chrupkość.

 

Składniki:

  • 150 g mąki pszennej tortowej,
  • 4 łyżki oliwy (ja dodałam oliwy z oliwek),
  • 5 jajek,
  • 250 ml wody,
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia,
  • szczypta soli,
  • cukier puder do posypania,

Sposób przyrządzenia: (zawsze taki sam :))

Wodę należy zagotować z tłuszczem. Mąkę wymieszaj z proszkiem do pieczenia i odrobiną soli i przesiej przez sito. Do gorącego płynu dodaj uprzednio przygotowaną mąkę z dodatkami. Cały czas lekko podgrzewaj masę na małym ogniu. Mieszaj do czasu aż masa będzie gładka i będzie odchodziła od ścianek naczynia. Masa będzie gotowa gdy: "uzyska wygląd szklisty i nie będzie wykazywać zapachu surowizny" - wg. KUCHNI POLSKIEJ.  

Lekko przestudź przygotowaną masę. Ciągle ucierając dodawaj kolejno jajka. Każde kolejne jajko należy dodawać dopiero wtedy gdy poprzednie całkowicie będzie wymieszane z pozostałymi składnikami. 

Po dodaniu wszystkich jajek i dokładnym wymieszaniu masy odstaw ją do ostygnięcia. Wg wspomnianej przeze mnie wcześniej książki należy mieszać do całkowitego ostudzenia ale moim zdaniem nie jest to konieczne. Aha! Jeszcze jedna ważna rzecz - podobno należy mieszać drewnianą łyżką :)

Schłodzoną masę nakładamy do szprycy i wyciskamy na blachę wyłożoną pergaminem do pieczenia małe lub duże ptysie wg własnego uznania lub eklerki. 

Temperatura i czas pieczenia:

20 do 25 minut w temperaturze około 200 do 220oC.

WAŻNE: Przez cały czas pieczenia nie należy otwierać drzwiczek piekarnika bo ptysie opadną.  

MASA CZEKOLADOWA

Pisałam o niej już wcześniej dlatego pozwolę sobie tylko wskazać miejsce gdzie znajduje się przepis:

O! TUTAJ :) 

Upieczone i wystudzone ptysie trzeba (ważne) ostrym, cienkim nożem przeciąć na pół, zdjąć wierzchnią część i napełniać przygotowaną masą. Lepiej "trzymają się" gdy wierzchnią część ptysia też napełnimy odrobiną masy - wówczas dobrze się zlepią. Na koniec wystarczy oprószyć je z wierzchu cukrem pudrem lub cukrem pudrem z wanilią. 

 

 

 

wtorek, 21 lutego 2012
B(e)ziki

Gdybym była Marudą powiedziałabym: "Nie cierpię bezów...".

To prawda: nie przepadam za tymi słodyczami w wersji "solo" - co innego z dodatkami. Dobrze smakują z masą kawową, czekoladową, cytrynową, są doskonałym dodatkiem do innych wypieków (o czym niebawem się przekonacie). 

Upiekłam je głównie dlatego, że jako poznanianka nie lubię jak coś się marnuje a z pieczenia chruścików zostało mi 6 białek. Poza tym można je długo przechowywać (jeśli są suche w środku) i niebawem zaprezentuję Wam tort, którego będą jednym ze składników. 

Tymczasem przepis... 

Składniki:

  • 6 białek,
  • szczypta soli, (niekoniecznie),
  • 300 g cukru (najlepiej gdyby był to drobny cukier lub cukier puder),
  • sok z cytryny,
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej lub tyle samo łyżek budyniu np. śmietankowego lub waniliowego.

Sposób przyrządzenia:

Białka należy ubić na sztywno mikserem. Przed dodaniem cukru najlepiej sprawdzić, obracając miskę do góry dnem czy białka są dobrze ubite. Jeśli tak - można przystąpić do stopniowego dodawania cukru. Po całkowitym rozpuszczeniu cukru można dodać kolejną jego partię. 

Po dokładnym ubiciu białek z cukrem można zmniejszyć obroty i dodać mąkę ziemniaczaną i sok z cytryny cały czas ubijając.

Dwie duże blachy wyłóż pergaminem do pieczenia. Masę przełóż do dekoratora lub rękawa cukierniczego i wyciskaj na blachę małe beziki. 


Temperatura i czas pieczenia:

Bezy tej wielkości piecze się w niskiej temperaturze ok. 120oC przez około 80 minut.  Jeśli pokusicie się o wykonanie większych wówczas należy wydłużyć czas pieczenia. Nie należy zwiększać temperatury bo wtedy bezy nie będą śnieżno białe. 

 

 

 

 

 

 

13:38, aleksandra.lewandowska , Ciasta i ciasteczka
Link Komentarze (1) »
czwartek, 16 lutego 2012
Chruściki vel Faworki

Chrust, faworki, chruściki... jak kto woli :) 

To, że te chrupiące, kruche ciasteczka nazywa się chrustem albo chruścikami to potrafię zrozumieć, ale skąd nazwa "faworki"? Na portalu www.polska-gotuje.pl znalazłam artykuł wg którego ciastka te przypominają złożoną kokardkę i stąd polska nazwa, zapożyczona z francuskiego - faveur - wąska wstążeczka, tasiemka jedwabna. Mam nadzieję, że wiedzą co piszą ;)  Dziś przepis wg Marka Łebkowskiego. Polecam.

Jeśli starczy Wam sił i chęci - to z pozostałych białek (do chruścików zużywa się wyłącznie żółtka) można zrobić b(e)ziki :) Tutaj znajduje się PRZEPIS. 

 

 

Składniki:

  • 300 g mąki pszennej tortowej,
  • 6 żółtek,
  • 2 łyżki cukru pudru,
  • 2 łyżki miękkiego masła lub margaryny,
  • łyżka spirytusu lub octu,
  • 3 łyżki śmietany,
  • olej do smażenia,
  • sól,
  • cukier puder do posypania.

Sposób przyrządzenia:

Żółtka i cukier puder dokładnie utrzyj i dodaj masło nadal ucierając oraz spirytus. Dwukrotnie przesianą przez sito mąkę wymieszaj ze śmietaną i solą. Wymieszaj z masą jajeczną i dokładnie zagnieć gładkie ciasto. W oryginalnym przepisie jest napisane, że należy ciasto "wybijać drewnianym wałkiem przez 10 - 15 minut" - ja ugniatałam ciasto ręcznie przez taką samą ilość czasu. Ciasto powinno być bardzo elastyczne i powinno dać się rozwałkować na blacie lub stolnicy bez konieczności podsypywania go mąką.

Tak przygotowane ciasto dzielimy na 4 części, partiami rozwałkowujemy na bardzo cienkie ciasto i kroimy na paski o wymiarach około 3x12 cm. Na  środku każdego paska należy zrobić nacięcie o długości ok. 5 cm i przewinąć jeden koniec paska przez otwór. Postępujemy tak z każdą porcją ciasta pamiętając za każdym razem by pozostałą część ciasta zwinąć w wilgotną ściereczkę by nie obsychało.

Olej rozgrzej najlepiej w niskim garnku ale o dużej średnicy. Faworki smaży się z obu stron na złoty kolor. Po usmażeniu wykładaj na papierowe ręczniki lub serwetki w celu usunięcia nadmiaru tłuszczu. Jeszcze ciepłe powinno się oprószyć cukrem pudrem.

Przepis zaczerpnęłam z książki "Szkoła Gotowania Marka Łebkowskiego". Zamieszczono tam informację, że z podanej porcji powinno się otrzymać około 30 do 40 faworków. Mnie wyszło prawie dwa razy więcej :)

 

 

 

 

 

 
1 , 2 , 3 , 4